Zbliża się data  XVII Ulicznego Biegu im. Waldemara Kikolskiego. Czy jeszcze pamiętamy o jego sportowych dokonaniach?  Co zrobił?…jakim człowiekiem był? Tę notatkę kierujemy szczególnie do młodego pokolenia. Prosimy, znajdźcie chwilkę i przeczytajcie…

Przeżyjmy to jeszcze raz…

Ten zwykły chłopak z Łap to dwukrotny mistrz paraolimpijski w maratonie z Atlanty i z Sydney,  i w biegu na 800 m z Barcelony, wicemistrz w biegach na 1500 m, 5000 m i 10 000 m. Może to przypomnienie uzmysłowi i doda otuchy tym,  którzy nie wierzą, że i my możemy sięgać  po najwyższe laury i je zdobywać, i to wielokrotnie.

Od dzieciaka lubił sport. Ganiał po łąkach, kopiąc z rówieśnikami futbolówkę. Przez pewien czas grał nawet w  drużynie trampkarzy w łapskiej „Pogoni”, chociaż widział znacznie gorzej od kolegów.  Nadrabiał to ambicją i zaangażowaniem. Jego kolegą z drużyny był sam Tomasz Łapiński –późniejszy reprezentant Polski, srebrny medalista olimpijski (inf. dla młodzieży: dzisiejszy ekspert w tv)

Żył krócej niż maraton

Waldemar Kikolski zakończył swoje starty w wieku 34 lat. W Trzanovicach, w Republice Czeskiej, 1 maja 2001 roku rozbił się bus wiozący niepełnosprawnych biegaczy z zawodów we Włoszech. Cztery osoby zostały ciężko ranne. Wśród nich był Waldek. Zmarł po przewiezieniu do szpitala. Dwa tygodnie później odszedł też jego kolega, Darek Jurkowski. Nić życia Waldka nie doszła do cyfry 42, czyli dystansu maratońskiego, w którym był mistrzem nad mistrzami.

Studiował w  katowickiej AWF. Obronił z wyróżnieniem pracę magisterską z fizjoterapii. To nie była jego pierwsza uczelnia. Dwa lata studiował w niższym seminarium duchownym w Częstochowie i tam zaczął amatorsko biegać. To rekreacyjne oderwanie się od książek kontynuował podczas studiów filozoficznych w Rzymie, a później w Paryżu. Już wtedy słabiutko widział. Nie trwonił czasu – uczył się języków obcych i trenował. Lepiej lub gorzej mówił po włosku, francusku, angielsku, hiszpańsku, portugalsku. No i rzecz jasna, nie odpuszczał piłkarskich widowisk, czyli swej pierwszej i umiłowanej dyscypliny sportowej- piłki nożnej.  Chociaż i wyjście z kolegami na tzw. piwo nie było mu wcale obce.

Praca i talent

Uczy się i biega. Lekarze nie zabraniają mu intensywnych treningów. Staje się coraz bardziej znany w środowisku niepełnosprawnych sportowców.

Pierwsze sukcesy na bieżni odnosi w barwach białostockiego Stowarzyszenia „Start”, któremu był wierny do końca swych dni. W 1991 roku na MP w Kielcach zdobywa złoto na wszystkich długich dystansach. W tym samym roku reprezentuje Polskę na lekkoatletycznych mistrzostwach Europy niewidomych we Francji i przywozi srebro z biegu na 800 metrów. W nagrodę, rok później, utalentowanego biegacza wysyłają na paraolimpiadę w Barcelonie. Tam pokazuje klasę. W grupie B-2 na 800 m zdobywa złoto, a na 1500 i 5000 m – srebro.

Oprócz otrzymanego ,,boskiego daru,, w nogach był niesłychanie pracowity i zdyscyplinowany. Planował niemal każdy dzień: nauka, trening, odpoczynek, modlitwa, cotygodniowe uczestnictwo we mszy świętej.  Podczas pierwszych swoich zawodów w Poznaniu w 1991 roku – przegrywa wszystkie konkurencje, w których startuje. Nie ma mowy o załamaniu. Jest złość.  Z porażki wyciąga właściwe wnioski. Zmienia metody treningowe i już po dwóch miesiącach jest mistrzem Polski na wszystkich dystansach, w których startował.

Ten najwszechstronniejszy słabowidzący biegacz triumfował w maratonie na dwóch paraolimpiadach: w Atlancie i Sydney. W Atlancie dodatkowo zdobył srebro na 10 km i brąz na 5 km. W ciągu krótkiej kariery był też mistrzem Europy i świata na najdłuższym dystansie. Ostatnim sukcesem Waldemara było zwycięstwo w maratonie w japońskim Nagano. Stało się to na dwa tygodnie przed tragicznym wypadkiem. W ostatnim okresie życia swoimi sukcesami sportowymi mógł cieszyć się wraz z żoną. Nie dane im jednak było być ze sobą długo – tylko rok.

Bo to dobry człowiek był

Miał niezwykły dar zjednywania ludzi. Sympatyczny, uczynny, koleżeński, po prostu wzór dla innych sportowców. Był niezwykle oddany sprawom sportu i sportowców niepełnosprawnych. Sam dając najlepszy przykład sportowej postawy podczas międzynarodowych startów w Europie, Afryce, Japonii, zabiegał o ich status, pozycję, prestiż. Nie kto inny, tylko on przecież był inicjatorem zorganizowania w Polsce, w Białymstoku, otwartych mistrzostw Europy w lekkiej atletyce niewidomych i niedowidzących, które dzięki również jego zaangażowaniu i włożonemu wysiłkowi zostały wysoko ocenione przez IBSA. Niestety, on sam ich nie doczekał.

Wspominając Waldka Kikolskiego – paraolimpijczyka, mistrza świata, mistrza Europy, mistrza Polski – warto przytoczyć jego najważniejsze, wspaniałe wyniki sportowe na światowych bieżniach, których do tej pory nie udało się powtórzyć żadnemu niepełnosprawnemu biegaczowi

Straciliśmy wybitnego sportowca i działacza, ale pamięć o nim trwa. Jest wzorem do naśladowania dla początkujących sportowców niepełnosprawnych.

(OKf)

54538_0

Foto: Waldemar Kikolski (1967 -2001)

Igrzyska paraolimpijskie Barcelona (Hiszpania) 1992

Atlanta (USA) 1996

Sydney (Australia) 2000

złoty medal  -    bieg 800 m

srebrny medal -  bieg 1500 m

srebrny medal – bieg 5000m.

złoty medal – maraton

srebrny medal – 10000m.

brązowy medal – 5000m.

złoty medal – maraton

Mistrzostwa Świata Berlin (Niemcy) 1994

Kasemigaura (Japonia) 1998

Złoty medal – 800m. 1500m.

Srebrny medal – 5000m 10000m. 4×400m

Złoty medal – maraton

Mistrzostwa Europy Caen (Francja) 1991

Dublin (Irlandia) 1993

Walencja (Hiszpania) 1995

Ricione (Włochy) 1997

Lizbona (Portugalia) 1999

Srebrny medal – 800m

Złoty medal – 800m 1500m.

Srebrny medal – 5000m.

Złoty medal – 1500m.

Srebrny medal – 800m

Złoty medal – maraton

Złoty medal – maraton 10000m

Srebrny medal – 5000m

Mistrzostwa Polski 1991-2000